Dom czy mieszkanie?

Gdy po raz pierwszy w życiu mamy możliwość zamieszkać na swoim, stajemy przed wyborem – dom czy mieszkanie? Nie można powiedzieć, że któraś z tych opcji jest obiektywnie lepsza – wszystko zależy od naszej sytuacji życiowej, od priorytetów, a nawet od charakteru. Jedna i druga daje nam korzyści, ale też w jakiś sposób ogranicza. Przeanalizujmy więc – dla kogo dom, a dla kogo mieszkanie?

Dla wielu osób najważniejszym kryterium są pieniądze – zarówno koszty samego zakupu bądź budowy, jak i późniejsze wydatki związane z utrzymaniem. Nie da się stwierdzić jednoznacznie, co wychodzi taniej, gdyż wszystko zależy, jaki dom czy jakie mieszkanie wybierzemy; znaczenie ma tu także lokalizacja. Mieszkania w centrum miasta są zwykle drogie; na obrzeżach ceny są dużo niższe. W przypadku domów też rozpiętość jest duża. Budowa domu może wyjść taniej niż kupno mieszkania, zwłaszcza jeśli dom ma się znajdować poza miastem. Ale tu musimy wziąć pod uwagę także inne czynniki. Czy nasze przyszłe lokum ma być całkowicie nowe, czy kupujemy je na rynku wtórnym? W tym drugim przypadku nieraz wydaje się, że cena jest bardzo korzystna, ale koszty remontu mogą sprawić, że zakup przestanie nam się opłacać. Jeśli mielibyśmy mieszkać daleko od pracy czy możemy sobie pozwolić na dojazdy i związane z nimi wydatki (np. na paliwo)?

Jeśli chodzi o koszty bieżące, w przypadku mieszkania są one mniej więcej stałe. Co miesiąc płacimy czynsz, w którym są zawarte opłaty za wywóz śmieci, fundusz remontowy, podatek od nieruchomości i utrzymanie części wspólnych oraz zaliczki na wodę (w tym jej podgrzanie) i ogrzewanie, czasem także gaz. Zwykle płacimy osobno za prąd i internet. Z kolei gdy mieszkamy w domu, nie płacimy czynszu. Przez większość roku ponosimy jedynie koszty prądu, zimnej wody i odprowadzenia ścieków oraz podatku od nieruchomości. Jednak zimą sporym problemem są koszty ogrzewania rzędu kilku tysięcy na jeden sezon grzewczy. Dodatkowo, jeśli zajdzie konieczność naprawy czy remontu, może to oznaczać, że trzeba będzie jednorazowo wygospodarować znaczną kwotę.

Gdy weźmiemy wszystko pod uwagę, koszty utrzymania domu i mieszkania mogą być porównywalne, ale wszystko rozbija się o to, jaki sposób gospodarowania pieniędzmi jest dla nas łatwiejszy i wygodniejszy. Czy potrafimy odkładać przez większość roku, by mieć większą sumę w rezerwie na ogrzewanie czy ewentualną naprawę – i czy przede wszystkim możemy sobie na to pozwolić? Czy też wolimy, gdy koszty są rozłożone w czasie, a opłaty regularne?

Następna kwestia to odrębność i niezależność (dom) kontra przebywanie w dużym skupisku ludzkim (mieszkanie w bloku). Gdy mieszkamy w domu, jesteśmy zwykle odgrodzeni płotem i znajdujemy się w pewnej odległości od najbliższych sąsiadów (na wsi jest to czasem nawet parę kilometrów). Wiele osób podkreśla, jak dobrze jest móc wyjść do ogrodu w piżamie, opalać się bez skrępowania czy też urządzić przyjęcie bez przeszkadzania komukolwiek. Jednak ma to pewne mankamenty. Jeśli pod naszą nieobecność ktoś będzie próbował się włamać do naszego domu, inni mogą tego nie zauważyć zwłaszcza jeśli nasz dom jest ukryty za wysokim murem lub szpalerem drzew. Z kolei w bloku jesteśmy ograniczani pewnymi zasadami regulującymi życie w większej grupie ludzi. W wielu budynkach obowiązuje cisza nocna, przez co nie możemy sobie pozwolić np. na włączenie pralki o północy (nie mówiąc o tym, że niektórym osobom może przeszkadzać nawet szczekanie psa w środku dnia). Z drugiej strony – jeśli z naszym mieszkaniem dzieje się coś niepokojącego, sąsiedzi zwykle to zobaczą i mogą zareagować odpowiednio szybko.

Następnym ważnym kryterium jest czas. Dom wymaga znacznie więcej pracy niż mieszkanie. Trzeba regularnie dbać o ogród, kosić trawnik, zimą odśnieżać podjazd, nie mówiąc o tym, że przy większym metrażu czas sprzątania pomieszczeń też jest dłuższy. Jednak są osoby, które nie dość, że dysponują czasem na wspomniane czynności, to nawet je lubią. Natomiast jeśli mieszkamy w bloku, opieką nad otoczeniem budynku zajmuje się spółdzielnia; do nas należy jedynie dbałość o samo mieszkanie.

Ostatnią istotną rzeczą, o której tu wspomnimy, jest mobilność. Dom poza miastem jest rozwiązaniem polecanym dla osób zmotoryzowanych. Musimy się przygotować na to, że będziemy spędzać sporo czasu w samochodzie – i najlepiej, by tych samochodów było tyle, ile dorosłych osób w gospodarstwie domowym (chyba że np. dwie osoby pracują lub studiują w tych samych godzinach i nie ma problemu z podwożeniem albo zorganizujemy pomoc sąsiedzką). Obszary podmiejskie lub wiejskie są nieraz słabo skomunikowane z centrum miasta lub pobliskimi większymi miejscowościami, więc samochód wydaje się niezbędny. Jeśli go nie mamy, będziemy narażeni na niedogodność długich dojazdów, nie tylko do pracy czy szkoły, ale też sklepów i urzędów. Zwykłe spotkanie ze znajomymi w kawiarni może się zmienić w całą wyprawę. Natomiast jeśli mamy mieszkanie w mieście (zwłaszcza w centrum lub blisko niego), do dyspozycji jest komunikacja miejska (w niektórych miastach nawet kilka jej rodzajów), która jest zdecydowanie wygodniejsza niż PKS kursujący raz na godzinę – nie mówiąc o tym, że do wielu miejsc możemy dojść pieszo. Z powodzeniem więc poradzimy sobie bez samochodu.

Dodaj komentarz